Piąte z rzędu zwycięstwo Concordii. Słoniki po trudnym meczu pokonały Mrągowię

    2018-10-06
    Bramkę dającą 3 punkty Concordii zdobył w meczu z Mrągowią Patryk Malanowski fot. Rafał Kadłubowski / MMKS Concordia

    Spotkanie 10 kolejki z Mrągowią było dla Concordii jednym z cięższych w tym sezonie. Pomarańczowo-czarni po meczu walki pokonali przy Krakusa trzeci obecnie zespół w IV lidze i nadal mają trzy punkty przewagi nad wiceliderem. Słoniki szalę zwycięstwa przechyliły na swoją korzyść w drugiej połowie, gdy w 72 minucie jedyną bramkę w tym meczu zdobył strzałem głową Patryk Malanowski.

    Concordia do meczu z Mrągowią przystąpiła osłabiona brakiem czterech kontuzjowanych graczy. Z powodu różnych urazów wystąpić nie mogli: napastnik Radosław Lenart, dwaj skrzydłowi Sebastian Tomczuk i Sebastian Lubiejewski oraz obrońca Sebastian Kopeć, który z powodu kontuzji kolana nie zagra już do końca tego roku.

    Pojedynek z trzecim obecnie zespołem w rozgrywkach IV ligi był typowym meczem walki, pełnym starć, agresywnej gry i wielu emocji. W pierwszej połowie częściej przy piłce znajdowali się gospodarze, ale to przyjezdni oddali kilka strzałów, które jednak nie były w stanie zbytnio zagrozić elbląskiej bramce. Mrągowia postawiła przede wszystkim na twardą obronę i wyprowadzanie szybkich kontr. Tak jak w 6 minucie, gdy uderzenie po ziemi oddał Filip Wójcik, ale Adrian Kostrzewski nie miał problemów z jego obroną. Słoniki po raz pierwszy poważnie zagroziły bramce mrągowian w 19 minucie. Wówczas po rzucie rożnym wykonywanym przez Radosława Bukackiego, uderzenie głową Pawła Rogoza z kilku metrów z trudem obronił Marcin Marszałek, po czym sędzia wskazał na pozycję spaloną obrońcy Concordii. Do przerwy kibice goli więc nie obejrzeli.

    Druga połowa przyniosła znacznie więcej ciekawych akcji i podbramkowych sytuacji, szczególnie ze strony gospodarzy, którzy zagrali z większym animuszem niż w pierwszych 45 minutach. W 55 minucie bliski otwarcia wyniku był Patryk Malanowski, który po dograniu Adama Skierkowskiego głową starał się pokonać Marcina Marszałka, ale ten zdołał złapać strzał najlepszego snajpera Concordii. Chwilę później kolejne uderzenie „Malana” i znów górą był bramkarz Mrągowii. Goście także mieli swoje sytuacje, a najgroźniejszą z nich w 59 minucie, gdy dość przypadkowo odbita piłka wpadła pod nogi znajdującego się w polu karnym Łukasza Kuśnierza. Kapitan Mrągowii stanął oko w oko z Adrianem Kostrzewskim, który w świetnym stylu wybronił strzał przeciwnika.

    Dwie minuty później niewykorzystana sytuacja Mrągowii mogła się na niej zemścić. Po szybkiej kontrze Patryk Malanowski wykiwał w polu karnym trzech obrońców gości i oddal strzał, który ponownie padł łupem Marcina Marszałka. W 63 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Radosława Bukackiego ponownie uderzał głową Malanowski i po raz kolejny świetną paradą popisał się Marszałek. Jak mówi stare przysłowie, co się odwlecze, to nie uciecze. W 72 minucie Adam Skierkowski zagrał na prawe skrzydło do Dominika Pawłowskiego, ten idealnie dośrodkował prosto na głowę Patryka Malanowskiego, który z pięciu metrów w końcu wpakował piłkę do bramki Mrągowii. W 75 minucie wynik na 2:0 mógł podwyższyć Dominik Pawłowski, który najpierw minął w polu karnym obrońcę, a następnie mając przed sobą tylko bramkarza oddał mocny strzał, który o centymetry minął słupek bramki przeciwnika. W końcówce meczu Mrągowia mocniej przycisnęła gospodarzy, ale mimo 5 doliczonych minut nie zdołała zagrozić poważniej bramce Concordii, która po ostatnim gwizdku sędziego mogła dopisać sobie kolejne 3 punkty w tabeli.

     

    Muszę przyznać, że było to dla nas najcięższe z dotychczasowych spotkań. Przed tym meczem mieliśmy swoje problemy wewnętrzne, bo wypadło nam z gry czterech podstawowych zawodników. Widać było ich brak na boisku. Mimo tych absencji chłopacy dali z siebie wszystko i pokazali charakter. Trzeba się cieszyć, że w takich meczach, gdzie rywal mocno się nam postawił, pokazaliśmy się z dobrej strony i zdobyliśmy kolejne 3 punkty. Mecz może nie był zbyt ładny dla oka, bo było widać dużo waleczności i agresywności. Cieszy, że odnieśliśmy kolejne zwycięstwo na zero z tyłu i chciałbym, aby ta passa trwała jak najdłużej – powiedział po meczu trener Concordii Łukasz Nadolny.


    Concordia Elbląg – Mrągowia Mrągowo 1:0 (0:0)
    Bramka: 1:0 Patryk Malanowski (72' – asysta Pawłowski)

    Concordia: Adrian Kostrzewski – Edil de Souza Barros, Tomasz Szawara, Paweł Rogoz, Michał Lewandowski (72' Dawid Załucki), Przemysław Kamiński (90'+4 Kacper Fedyna), Paweł Pelc (46' Daniel Ciesielski), Radosław Bukacki, Adam Skierkowski (84' Łukasz Nadolny), Dominik Pawłowski (90'+5 Szymon Ratajczyk), Patryk Malanowski (89' Radosław Pasik).

    Mrągowia: Marcin Marszałek – Filip Wójcik, Łukasz Michałowski, Kamil Skrzęta, Adrian Żukiewicz (82' Robert Bumbul), Łukasz Kuśnierz, Mateusz Barszczewski (84' Jakub Tomaszewski), Łukasz Szumski, Wiktor Abramczyk, Piotr Wypniewski (59' Marcin Spirydon), Konrad Rusiecki.

    Sędziował: Krzysztof Kapela (Orneta)
    Żółte kartki: Lewandowski (Concordia), Żukiewicz, Skrzęta (Mrągowia)

    W kolejnym meczu Concordia zmierzy się w sobotę (13 października) na wyjeździe z Jeziorakiem Iława.
     

    1Concordia Elbląg3083
    2Motor Lubawa3066
    3Jeziorak Iława3065
    4GKS Wikielec3062
    5Mrągowia Mrągowo3055
    6Mamry Giżycko3049
    7MKS Korsze3048
    8Olimpia II Elbląg3042
    9Tęcza Biskupiec3039
    10Granica Kętrzyn3038
    11Zatoka Braniewo3034
    12Unia Susz3027
    13Rominta Gołdap3027
    14Czarni Olecko3023
    15Drwęca Nowe Miasto Lub.3016
    16Tęcza Miłomłyn3011

    OSTATNI MECZ

    Concordia Elbląg

    1:0

    Mamry Giżycko

    Bramki: Concordia Elbląg

    Radosław Lenart (89')

    Bramki: Mamry Giżycko

    Miejski Młodzieżowy Klub Sportowy Concordia Elbląg
    ul.Krakusa 25; 82-300 Elbląg,  tel. / fax 55 235 40 99
    e-mail: a.concordia@wp.pl

    Biuro klubu otwarte
    pon. 13-17, wt. 11-13, śr. 13-17, czw. 13-17, pt. 11-13

    NIP 578-295-17-51, Regon 280053410, KRS nr 0000278728
    PKO BP o/Elbląg nr 81 1020 1752 0000 0602 0100 6428

    do góry strony